Przerwę w rozgrywkach wykorzystaliśmy na rozmowę z trenerem pierwszego zespołu Nysy Kłodzko, Kamilem Krzywdą.

„Kamil Krzywda, trener pierwszego zespołu Nysy Kłodzko” – spodziewałeś się takiej nominacji jeszcze kilka miesięcy temu?
KAMIL KRZYWDA: - Bylem bardzo mile zaskoczony będąc kandydatem do prowadzenia pierwszego zespołu. W przyszłości chciałem spróbować swoich sił z seniorskim zespołem, ale nie myślałem, że nastąpi to już w tym sezonie.

Twoja nominacja przez otoczenie została przyjęta bardzo pozytywnie.
- Jak wypłynęła wiadomość, że zostałem trenerem Nysy, to otrzymałem bardzo dużo telefonów oraz wiadomości sms z gratulacjami i słowami wsparcia. Korzystając z okazji to chciałbym wszystkim podziękować, że są ze mną oraz wspierają mnie w dobrych i złych momentach.

Jak traktujesz otrzymaną szansę?
- To kolejny krok, aby rozwijać się, zbierać cenne doświadczenie i przede wszystkim uczyć się od innych bardziej doświadczonych trenerów. To wszystko nie robi się po to, aby pokazać jakim to jest się wielkim trenerem, tylko pomóc drużynie. Grałem w Nysie jako zawodnik, następnie szkolę młodzież, a teraz chcę pomóc seniorom. Chcę sprawić, aby grali lepiej, być z nimi na dobre i na złe oraz stać murem za swoimi zawodnikami.

Jak wyglądało pierwsze spotkanie z zespołem?
- Powiedziałem zawodnikom, że od kiedy tu jestem to mamy stanowić jedność, wspierać się na wzajem w trudnych momentach i budować dobrą atmosferę w szatni, na treningu czy w trakcie meczu. To niektóre z czynników, które wpływają na sukces drużyny.

Nie było obaw co do akceptacji przez drużynę, choćby z uwagi na młody wiek?
- Gdybym tak do tego podchodził przed podjęciem decyzji to trenerem byłby kto inny. Nie boje się tego wyzwania. Pozwoliło mi uwierzyć w siebie i że jestem gotów do podejmowania odważnych decyzji. Jestem konsekwentny w moich postanowieniach i wierzę, że zawodnicy to rozumieją i przede wszystkim szanują. Mówi się, że trener powinien być starszy od swoich zawodników, ale piłka nożna pokazuje, że wcale tak być nie musi. Idealnym przykładem jest Krzysztof Kapelan, który kiedyś bronił barw Nysy Kłodzko, a dziś w równie w młodym wieku pracuje jako trener w Odrze Opole. Duży wpływ ma na to charakter trenera i podejście do zawodników.

Twój bilans to pięć zwycięstw i dwie porażki, licząc ligę i puchar.
- Są powody do umiarkowanego zadowolenia, bo zawsze ten bilans mógł być lepszy. Na pewno cieszy, że udało nam się osiągnąć passę czterech wygranych z rzędu. Zwycięstwa budują, ale dobrze wiem i sami zawodnicy też zdają sobie z tego sprawę, że czeka nas jeszcze dużo pracy, aby poprawić naszą grę.

Co musi ulec poprawie w pierwszej kolejności?
- Przede wszystkim skuteczność w tych najważniejszych momentach gry. Brakuje dobrego wykończenia akcji i ostatniego dokładnego podania. Nad tym będziemy intensywnie pracować i dążyć do szybkiej poprawy.

Jak cele stawia trener Kamil Krzywda?
- Poprawa jakości gry mojego zespołu, więcej konsekwencji i walki. Dla mnie najważniejsze to wiara w końcowy wynik, nawet gdy jest on niekorzystny. Powtarzam drużynie, że muszą skupiać się na najbliższym meczu i zagrać w nim tak jakby to właśnie on miał decydować o awansie.

W tym sezonie z ligi okręgowej mogą awansować bezpośrednio nawet trzy zespoły. Nysa jest w stanie włączyć do walki o awans?
- W takiej sytuacji kandydatów do awansu jest sporo. Mimo sporych zmian w kadrze i tym samym przebudowy zespołu uważam, że jesteśmy w stanie włączyć się do walki o czwartą ligę.